Przejdź do głównej zawartości

Fałszywy Windows Media Player oszukuje!


Fałszywy Windows Media Player oszukuje użytkowników Androida
G Data Security Labs informuje, że w Google Play pojawiły się nowe aplikacje podszywające się pod legalny software. 

Windows Media Player to jedna z najpopularniejszych aplikacji multimedialnych na świecie. Działa na komputerach i telefonach z systemem Windows oraz na Mac OSX jako plug-in. Niestety, nie ma jeszcze wersji na Androida, z czego niestety korzystają internetowi oszuści. Powstała właśnie aplikacja, która podszywa się pod Windows Media Player i można domyślić się, że jej autorzy liczą na dużą liczbę ściągnięć. Ponieważ jest pełna reklam, przynosi im zyski.

Produkty G Data Software pozwalają wyszukać fałszywe programy  takie jak Android.Adware.Copycat.A.

O jakich strategiach reklamowych mowa?

Strategia 1: Sprzedaż reklam audio
Aplikacja prosi o zgodę na “podsłuchiwanie rozmów wychodzących” i zamienia sygnał w telefonie na reklamy audio. W kodzie aplikacji znajduje się pakiet, który “podpina” do sieci generującej reklamy. Gdy testowaliśmy aplikację, reklamy nie wyłączały się podczas rozmowy I były słyszalne przez cały czas.

Strategia 2: Call-to-action po rozmowie
Wspomniany pakiet kodu pozwala umieścić reklamę na wyświetlaczu telefonu po zakończonej rozmowie.

Strategia 3: Reklamy w pasku powiadomienia
W pasku powiadomienia pojawiają się dalsze reklamy.

Strategia 4: Wyświetlanie reklam
Aplikacja może wyświetlać bannery – to najprostszy sposób na zarobek.

Strategia 5: Promowanie innych, podobnych aplikacji
W oprogramowaniu umieszczony został przycisk “More cool apps”, który pojawia się po kliknięciu w menu. Kliknięcie sprawia, że wyświetlają się informacje o innych aplikacjach możliwych do ściągnięcia.

Strategia 6: Wyświetlanie ikonek na home screenie
Aplikacja umieszcza nowe ikony na home screenie. Kliknięcie w nie prowadzi do listy aplikacji, które można zainstalować – każda instalacja przynosi zysk dla dostawcy listy ikonek (paid per install (PPI)).

W większości przypadków nie trzeba nawet uruchamiać aplikacji, aby telefon został opanowany przez reklamy. Wystarczy ją ściągnąć i zainstalować. Ściąga ona z serwera obiekty JSON, które zawierają szczegóły dotyczące zawartości aplikacji (które ikony mają znaleźć się na home screenie itp).


O aplikacjach:
Zestaw aplikacji, o których mowa, pojawił się w sieci niedawno. Fałszywy Windows Media Player został w tym czasie ściągnięty ponad 10 tysięcy razy. Aplikacja może odtwarzać pliki multimedialne, ponieważ oryginalny kod źródłowy został w niej skopiowany z innej aplikacji,
Dolphin Player (kodowana przez Broov). Z powodu kopii aplikacja jest dosyć zawodna. Przestawała działać, gdy korzystaliśmy z innych aplikacji, pozostawiając ją w tle. Mimo wad, twórcy aplikacji zachęcają do wystawienia jej pięciogwiazdkowej oceny... co wprowadza dalsze osoby w błąd.

Inne aplikacje tego samego pochodzenia również opierały się na kopiowanym kodzie, ale przynajmniej podawały informację o źródłach zamieszczonych w Google Play.

Dlaczego ta aplikacja to Adware?
Aplikacja nie jest wyjątkowo szkodliwa dla użytkownika – nie obciąża rachunku telefonicznego, nie kradnie danych. Jednak to fałszywa aplikacja, podszywająca się pod legalny software i wprowadzająca użytkownika w błąd. Ponadto ma problemy z prawidłowym działaniem (co zostało wykazane podczas testów). Ich powodem jest prawdopodobnie kopiowany kod. Telefony wykonywane z zainfekowanych aparatów były zakłócane przez natarczywe reklamy, a wyświetlacz zapełniał się skrótami do stron o charakterze marketingowym.

Uwaga: w czasie, gdy powstawał artykuł, Google usunęło fałszywy Windows Media Player, Media Player Classic i N64 Emulator z Google Play. Pprawdopodobnie stało się tak, ponieważ deweloperzy sprzedawali je pod zarejestrowanymi już nazwami handlowymi. Nie wiemy, czy natarczywe reklamy również przyczyniły się do tego. Dwie appki z tej serii nadal są dostępne w Google Play.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nic nie zamawiałeś? I tak możesz otrzymać maila o odbiorze paczki.

InPost i jego klienci na celowniku hakerów. W naszych archiwalnych wpisach często mogliście natknąć się na opisy ataków lub kampanii phishingowych ukierunkowanych na użytkowników serwisu aukcyjnego Allegro. Ostatnio głośno było o nawiązaniu współpracy pomiędzy serwisem, a jednym z największych operatorów pocztowych w kraju firmą InPost. Może właśnie ta współpraca zwróciła uwagę cyberprzestępców, gdyż aktualnie jesteśmy świadkami zmasowanej kampanii phishingowej podszywającej się pod InPost. Pracownicy G DATA SecurityLabs przechwycili i przeanalizowali fałszywe wiadomości mailowe docierające do użytkowników w całej Polsce. Za akcją prawdopodobnie stoją te same osoby, które kilka tygodni temu rozsyłały fałszywe „Powiadomienia o wciągnięciu na listę dlużników KRD”. Świadczą o tym dane dotyczące autora złośliwego pliku załączanego do wiadomości oraz wykorzystywana do uwiarygodnienia treści personalizacja samego maila, ale o tym za

PUP – „programy usilnie przeszkadzające”

Internet pełny jest narzekań oraz pytań na temat potencjalnie niechcianego oprogramowania, w skrócie PUP (potenially unwanted programs).  Użytkownicy skarżą się na wirusy, które zainfekowały ich przeglądarkę lub paski narzędzi, które włamały się do ich komputera .  Aplikacje z tej grupy nie są jednak przypisane do kategorii złośliwego oprogramowania w szczególności, że większości „infekcji” tego rodzaju jest dość łatwa do uniknięcia.  Ogólnie rzecz biorąc temat PUP jest wieloaspektowym problemem dla użytkowników i branży antywirusowej jednocześnie będąc dochodowym biznesem dla ich dystrybutorów. PUP to nie malware Określenie złośliwe oprogramowanie odnosi do software’u, którego głównym celem jest wyrządzenie szkód na zainfekowanym urządzeniu lub kradzież informacji z zamiarem ich wykorzystania do działań przestępczych (kradzież tożsamości, nadużycia finansowe czy sprzedaż wykradzionych danych). Nie zawsze jednak możemy tak łatwo rozróżnić typowe złośliwe pliki od potencjaln

Dridex, powrót trojana bankowego na Stary Kontynent

Kolejny raz trojan bankowy Dridex wyciąga swoje macki w kierunki klientów instytucji finansowych, by wykraść im uwierzytelniające dane wymagane do zalogowania się do bankowości elektronicznej. Poprzednim razem szkodnik ten infekował komputery przypisane do puli adresów IP Wielkiej Brytanii, jednak tym razem powraca na Stary Kontynent rozprzestrzeniając się po Europie Środkowej. Wektorem infekcji są przede wszystkim wiadomości e-mail ze szkodliwymi załącznikami. Oszuści próbują zmusić swoje ofiary do otworzenia niebezpiecznego archiwum i wypakowania go, a wabikiem jest socjotechniczna pułapka rzekomego zwrotu podatku za zrealizowane faktury. Wszystkie e-maile mają bardzo osobisty wydźwięk, na pierwszy rzut oka nie są to wiadomości od oszustów, ale od rzekomych znajomych, prywatnych osób lub firm. Dodatkowo, pozdrowienia i życzenia mają sugerować związek pomiędzy nadawcą a odbiorcą. Analitycy zagrożeń z G DATA SecurityLabs spodziewają się, że kampania z udziałem tego typu spamu i tr