Przejdź do głównej zawartości

SpyEye patrzy na ciebie


Autor trojana SpyEye zniknął z pola widzenia, a rozwój tego wirusa przyhamował, ale niestety SpyEye jest nadal używany przez cyberprzestępców. Ponieważ SpyEye zawiera pluginy, administratorzy botnetów mogą wykorzystywać złośliwe oprogramowanie na różne sposoby.


Niedawno natknęliśmy się na interesujący wariant SpyEye. Korzysta ze znanych funkcji SpyEye, takich jak form grabbing (pozyskiwanie danych z wyszukiwarek), wysyłanie zrzutów ekranu czy serwer RDP, który pozwala na zdalny dostęp do zaatakowanego komputera. W nowej wersji pojawia się dodatkowo funkcja “flashcamcontrol”, która pozwala hakerom na przechwytywanie danych z kamer i mikrofonów użytkowników. Ta metoda była znana już od lat, jednak głośne przypadki ograniczały się do włamań podejrzanych facetów na komputery nastoletnich dziewczyn.

Nowe zagrożenia
Obecna wersja trojana rozpoczyna streaming, gdy użytkownik komputera wykonuje transakcje finansowe. Wcześniej nagranie z kamery włączało się przy uruchomieniu komputera lub konieczne było ręczne uruchomienie streamingu przez włamywacza.

SpyEye wykorzystuje Adobre Flash
SpyEye korzysta z Adobe Flash. Pliki flash mogą zawierać programy z możliwością dostępu do kamery użytkownika. Zazwyczaj Flash wymaga od stron potwierdzenia ze strony użytkownika, że kamera I mikrofon zostają włączone. Gdy użytkownik wyrazi zgodę, potwierdzenie jest przechowywane lokalnie w formie pliku .sol. Aby obejść to zabezpieczenie, plugin  flashcamcontrol zmienia ustawienia w pliku .sol (
%APPDATA%\Macromedia\Flash Player\macromedia.com\support\flashplayer\sys\settings.sol)
Trojan wykorzystuje ten plik, aby potwierdzić zgodę na korzystanie z kamery i mikrofonu podczas wchodzenia na zainfekowane strony. Udało nam się pozyskać z kodu taką listę. Zawiera wyłącznie adresy banków.

Aby zacząć śledzić działania użytkownika, plik flash z domeny hakerów musi zyskać dostęp do jego przeglądarki. W tym celu hakerzy wykorzystują znany plugin SpyEye – webfakes. Może on przekierować zapytanie HTTP z jednej lokalizacji do innej. Konfiguracja kieruje go do złośliwych plików flash.


Pierwszy plik, camera_test.swf, 
wyświetla wiadomość po rosyjsku, która informuje, czy dostęp do kamery zakończył się powodzeniem. Był on zapewne używany do testów i nie usunięto go z botneta. Co interesujące, plik uruchamia się, gdy wpisujemy zapytanie kierujące do nieistniejącej lokalizacji na stronie dużego niemieckiego banku. Oznacza to, że przestępcy zamierzali włamywać się do banków jeszcze w fazie prób.
Pełny streaming uruchamia się z drugim plikiem,  client.swf. Ma on możliwość uruchomienia kamery i mikrofonu usera I przekierowania treści na serwer przestępców. Jeśli serwer w sieci lokalnej (192.168.0.100) jest używany jako cel streamingu, plik flash zostaje dostarczony z innego serwera. Dodatkowe pliki są dostarczane dzięki parametrowi addswf.

Na razie pozostaje zagadką, kiedy uruchamia się client.swf. Według konfiguracji uruchamia go wejście na lokalizację "https://*/sichwebcam/client.swf*", gdzie gwiazdki oznaczają dziką kartę. Przynajmniej jeden z parametrów serwera jest niezbędny, aby dane były streamowane na serwer hakerów (bez znajomości parametru użyty zostanie lokalny serwer 192.168.0.100). Podejrzewamy, że trojan wystosowuje do serwera żądanie imitujące ten parametr. Nie udało nam się jednak znaleźć dokładnej lokalizacji. Oznacza to, że funkcja ta nie jest jeszcze aktywna, jest w fazie testów, lub jest wykorzystywana tylko do pojedynczych ataków na wybrane komputery.


Czemu służą nowe funkcje?
To pytanie fundamentalne: po co hakerzy podglądają operacje bankowe? Prawdopodobnie chcą rozpracować nowe mechanizmy zabezpieczeń, jednak wydaje się, że użycie kamery mija się tu z celem.
Okazuje się jednak, że funkcja addswf pozwala hakerom wysyłać streaming do zaatakowanego komputera. Dla przykładu, haker może podszywać się pod pracownika banku i rozpocząć rozmowę z klientem. Jeśli hakerzy znają się na inżynierii społecznej, mogą wykorzystać zaufanie wielu ludzi. 


Nawet jeśli zabezpieczenia banku chronią przed dostępem trojanów, przestępcy nadal mogą kraść pieniądze przez internet. Haker może próbować nakłonić użytkownika komputera do “skorzystania z jedynej w swoim rodzaju inwestycji”, czyli przelania pieniędzy na jego konto. Innymi słowy, mogą wykorzystywać nie tylko maszyny, ale i ludzi.


Jak groźny jest taki atak?

Na razie nie informowano o przypadkach tego rodzaju ataków. Jesteśmy jednak pewni, że hakerzy nie skonstruowali tych mechanizmów dla żartu. Będziemy śledzić SpyEye i jego nowe funkcje.

G Data – sposób na ochronę
Użytkownicy G Data są chronieni również przed atakami takimi jak opisany powyżej dzięki 
technologii G Data BankGuard. Wykrywa ona manipulacje dokonywane przez SpyEye, zapobiega im i usuwa szkodliwe pliki z komputera. 
G Data BankGuard oczywiście chroni nie tylko przed SpyEye, ale przed wszystkimi znanymi i nieznanymi trojanami wykorzystującymi systemy bankowe.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nic nie zamawiałeś? I tak możesz otrzymać maila o odbiorze paczki.

InPost i jego klienci na celowniku hakerów. W naszych archiwalnych wpisach często mogliście natknąć się na opisy ataków lub kampanii phishingowych ukierunkowanych na użytkowników serwisu aukcyjnego Allegro. Ostatnio głośno było o nawiązaniu współpracy pomiędzy serwisem, a jednym z największych operatorów pocztowych w kraju firmą InPost. Może właśnie ta współpraca zwróciła uwagę cyberprzestępców, gdyż aktualnie jesteśmy świadkami zmasowanej kampanii phishingowej podszywającej się pod InPost. Pracownicy G DATA SecurityLabs przechwycili i przeanalizowali fałszywe wiadomości mailowe docierające do użytkowników w całej Polsce. Za akcją prawdopodobnie stoją te same osoby, które kilka tygodni temu rozsyłały fałszywe „Powiadomienia o wciągnięciu na listę dlużników KRD”. Świadczą o tym dane dotyczące autora złośliwego pliku załączanego do wiadomości oraz wykorzystywana do uwiarygodnienia treści personalizacja samego maila, ale o tym za

PUP – „programy usilnie przeszkadzające”

Internet pełny jest narzekań oraz pytań na temat potencjalnie niechcianego oprogramowania, w skrócie PUP (potenially unwanted programs).  Użytkownicy skarżą się na wirusy, które zainfekowały ich przeglądarkę lub paski narzędzi, które włamały się do ich komputera .  Aplikacje z tej grupy nie są jednak przypisane do kategorii złośliwego oprogramowania w szczególności, że większości „infekcji” tego rodzaju jest dość łatwa do uniknięcia.  Ogólnie rzecz biorąc temat PUP jest wieloaspektowym problemem dla użytkowników i branży antywirusowej jednocześnie będąc dochodowym biznesem dla ich dystrybutorów. PUP to nie malware Określenie złośliwe oprogramowanie odnosi do software’u, którego głównym celem jest wyrządzenie szkód na zainfekowanym urządzeniu lub kradzież informacji z zamiarem ich wykorzystania do działań przestępczych (kradzież tożsamości, nadużycia finansowe czy sprzedaż wykradzionych danych). Nie zawsze jednak możemy tak łatwo rozróżnić typowe złośliwe pliki od potencjaln

Dridex, powrót trojana bankowego na Stary Kontynent

Kolejny raz trojan bankowy Dridex wyciąga swoje macki w kierunki klientów instytucji finansowych, by wykraść im uwierzytelniające dane wymagane do zalogowania się do bankowości elektronicznej. Poprzednim razem szkodnik ten infekował komputery przypisane do puli adresów IP Wielkiej Brytanii, jednak tym razem powraca na Stary Kontynent rozprzestrzeniając się po Europie Środkowej. Wektorem infekcji są przede wszystkim wiadomości e-mail ze szkodliwymi załącznikami. Oszuści próbują zmusić swoje ofiary do otworzenia niebezpiecznego archiwum i wypakowania go, a wabikiem jest socjotechniczna pułapka rzekomego zwrotu podatku za zrealizowane faktury. Wszystkie e-maile mają bardzo osobisty wydźwięk, na pierwszy rzut oka nie są to wiadomości od oszustów, ale od rzekomych znajomych, prywatnych osób lub firm. Dodatkowo, pozdrowienia i życzenia mają sugerować związek pomiędzy nadawcą a odbiorcą. Analitycy zagrożeń z G DATA SecurityLabs spodziewają się, że kampania z udziałem tego typu spamu i tr