Przejdź do głównej zawartości

Dzieci w sieci

Ostatnimi czasy eksperci amerykańscy zaproponowali kilka sposobów, jak "zablokować" Internet przed dziećmi. Badania wykazały, że obecnie dzieci w zbyt łatwy sposób mogą uzyskać dostęp do części Internetu, które są niebezpieczne lub po prostu nieodpowiednie dla nich. Pomysły te opierają się na przykład na użyciu numerów kart kredytowych do logowania, czy też międzynarodowego numeru "pass Internet" zamiast wpisywania jedynie daty urodzenia.

Nikt nie bierze odpowiedzialności za skuteczną weryfikację wieku dzieci. Niektórzy twierdzą, iż jest to wina słabych regulacji prawnych. Inni zaś, że to odpowiedzialność rodziców i właścicieli mediów społecznościowych. Brak możliwości jednoznacznego zdefiniowania osób i instytucji, które powinny się zajmować tą sprawą wymaga szerokiego podejścia do tematu.

W ostatnich badaniach wskazano też na potrzebę zwiększenia kar nakładanych na rodziców, którzy nie interesują się tym, co dzieci robią w Internecie. Niedawne badanie Consumer Reports pokazało, że 7,5 milionów dzieci tylko za pomocą Facebook, narusza ograniczenia wiekowe dostępu do niewłaściwych dla nich treści - w większości przypadków, rodzice pomagali dziecku utworzyć to konto. 

Kolejne badanie przeprowadzone na grupie 1000 dorosłych pokazało, że rodzice udostępniają swoim dzieciom dostęp do portali społecznościowych, pomimo częstokroć panujących tam ograniczeń wiekowych dla osób poniżej 13 roku życia. Prawdopodobnie dzieje się tak, ponieważ wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa.

Dorian Lewis, międzynarodowy specjalista ds. marketingu, mówi, że zauważył, jak jego syn będący w wieku szkolnym zaczął zachowywać się dziwnie. Po spędzeniu czasu na MySpace.com, stał się wzburzony i jednocześnie przygnębiony. Po zbadaniu sprawy okazało się, iż jego społecznościowi "przyjaciele" wyśmiewali się z niego i nakłaniali do popełnienia samobójstwa. "Jego samoocena spadła i miał obsesję na punkcie tego, co inni mówili o nim". Chłopiec targnął się na swoje życie, ale na szczęście matka znalazła go w porę i odwiozła do szpitala.

Czy słysząc o takich sytuacjach możemy powiedzieć, że istnieją wystarczające zabezpieczenia w sieci?

Częściowym rozwiązaniem są zabezpieczenia technologiczne i rodzice mają możliwość samodzielnie zastosować całą grupę narzędzi do zabezpieczeń. SpectorSoft eBlaster monitoruje wszystkie aktywności w sieci i wysyła raporty e-mail. Kolejnym narzędziem jest Trend Micro Online Guardian, który może również monitorować rozmowy na Facebook. Niestety wiele dostępnych narzędzi jest skomplikowanych i trudnych w utrzymywaniu i monitorowaniu, co zniechęca zapracowanych rodziców.

Mówi się, że jednym prostym krokiem dla skutecznej profilaktyki jest przeniesienie komputera w obszarze poza sypialnią dziecka (sypialnia czy pokój dziecka są miejscem, gdzie jest mu najłatwiej przeglądać niebezpieczne treści).

Istnieją również usługi weryfikacji wieku, takie jak np. Privo. Rodzic może najpierw potwierdzić swoją kontrolę podczas weryfikacji za pomocą kart kredytowych, a następnie ręczyć za wiek dziecka. Internetowa Korporacja ds. Nadawania Nazw i Numerów (ICANN), która przypisuje adres WWW, nie udziela jednak wystarczających informacji na temat możliwości tego programu.

Eksperci ds. bezpieczeństwa zgadzają się, że najważniejsze jest to, aby zwiększać liczbę: rozsądnych i inteligentnych rodziców, poprawić edukację w tym temacie, co pozwoli na skuteczniejsze radzenie sobie z cyber-atakami, wirusami i innymi zagrożeniami jakie niesie za sobą Internet.

Nie jestem zwolennikiem samodzielnego zarządzania Internetem, jednak w tym samym czasie, przepisy są często po prostu trudne do wyegzekwowania. Każdy "open WEB" często tworzy zbyt wiele warstw anonimowości, które umożliwiają przestępcom bezkarną działalność. Oprogramowanie nie może chronić ludzi przed samymi sobą

Nie ma doskonałego narzędzia ochrony! "Wciąż istnieją ludzie, klikający na Viagra spam w wiadomościach e-mail." Można jednak znaleźć takie, które pomogą nam w tej trudnej walce!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

PUP – „programy usilnie przeszkadzające”

Internet pełny jest narzekań oraz pytań na temat potencjalnie niechcianego oprogramowania, w skrócie PUP (potenially unwanted programs). Użytkownicy skarżą się na wirusy, które zainfekowały ich przeglądarkę lub paski narzędzi, które włamały się do ich komputera.  Aplikacje z tej grupy nie są jednak przypisane do kategorii złośliwego oprogramowania w szczególności, że większości „infekcji” tego rodzaju jest dość łatwa do uniknięcia.  Ogólnie rzecz biorąc temat PUP jest wieloaspektowym problemem dla użytkowników i branży antywirusowej jednocześnie będąc dochodowym biznesem dla ich dystrybutorów.
PUP to nie malware Określenie złośliwe oprogramowanie odnosi do software’u, którego głównym celem jest wyrządzenie szkód na zainfekowanym urządzeniu lub kradzież informacji z zamiarem ich wykorzystania do działań przestępczych (kradzież tożsamości, nadużycia finansowe czy sprzedaż wykradzionych danych). Nie zawsze jednak możemy tak łatwo rozróżnić typowe złośliwe pliki od potencjalnie niechciane…

Nic nie zamawiałeś? I tak możesz otrzymać maila o odbiorze paczki.

InPost i jego klienci na celowniku hakerów.
W naszych archiwalnych wpisach często mogliście natknąć się na opisy ataków lub kampanii phishingowych ukierunkowanych na użytkowników serwisu aukcyjnego Allegro. Ostatnio głośno było o nawiązaniu współpracy pomiędzy serwisem, a jednym z największych operatorów pocztowych w kraju firmą InPost. Może właśnie ta współpraca zwróciła uwagę cyberprzestępców, gdyż aktualnie jesteśmy świadkami zmasowanej kampanii phishingowej podszywającej się pod InPost.


Pracownicy G DATA SecurityLabs przechwycili i przeanalizowali fałszywe wiadomości mailowe docierające do użytkowników w całej Polsce. Za akcją prawdopodobnie stoją te same osoby, które kilka tygodni temu rozsyłały fałszywe „Powiadomienia o wciągnięciu na listę dlużników KRD”. Świadczą o tym dane dotyczące autora złośliwego pliku załączanego do wiadomości oraz wykorzystywana do uwiarygodnienia treści personalizacja samego maila, ale o tym za chwilę.


PORÓWNANIE
Adres nadawcy wiadomości o tytule „P…

Windows XP kończy swój żywot. To najwyższy czas, by się pożegnać.

Z początkiem kwietnia, po ponad 12 latach firma Microsoft zakończy zapewniać wsparcie techniczne i pomoc dla systemu operacyjnego Windows XP oraz pakietu Microsoft Office 2003. Jaki wpływ na bezpieczeństwo użytkowników będzie miała ta decyzja? Nie pojawi się już żadna nowa aktualizacja, patch lub łatka naprawiająca groźne luki w zabezpieczeniach oprogramowania od giganta z Redmond. W opinii ekspertów G Data, korzystanie z przestarzałego systemu operacyjnego bez możliwości aktualizacji wiąże się z możliwością wystawienia na gigantyczne ryzyko.
Brak aktualizacji. Co to właściwie oznacza?
Odkrycie przez hakerów nowych luk bezpieczeństwa po dacie końcowej 8 kwietnia, może mieć fatalne konsekwencje dla użytkowników Windows XP lub Office 2003. Taka informacja bardzo szybko upowszechni się wśród tzw. black hat[1] pozwalając im na przeprowadzenie ataków z wykorzystaniem nowo odkrytej luki, a po zakończenia wsparcia ze strony Microsoftu dziura w zabezpieczeniu oprogramowania pozostanie otwarta …