Przejdź do głównej zawartości

Klęska żywiołowa w Internecie

Nawiedzające świat co jakiś czas klęski żywiołowe zazwyczaj przez długi czas nie schodzą z czołówek gazet i są szeroko komentowane w telewizyjnych serwisach informacyjnych, czy internecie. Chodzi nie tylko o samą relację i powiadomienie o zbliżającym się niebezpieczeństwie wszystkich tych, którzy mogą stać się ofiarami kataklizmu

Może to epatowanie dramatem - choć niektórzy twierdzą, że głównym celem jest podniesienie słupków oglądalności - ma także zachęcić społeczność międzynarodową do niesienia pomocy. Niestety, są i tacy, którzy medialny rozgłos próbują - nierzadko z powodzeniem - przekuć w swój zysk. Czy to im się udaje?

Ostatnio media zdominowały doniesienia o sytuacji w Stanach Zjednoczonych, związanej z przetaczającym się przez nie Huraganem Irene. Śledzono trasę wichury, jej siłę, zniszczenia, jakie po sobie zostawiła komentowano w telewizji, prasie radiu i Internecie. 

Wydawać by się mogło, że sytuacje krytyczne, w jakich znajdują się ludzie przeżywający powodzie, susze i inne anomalie pogodowe nie powinny stanowić dla nikogo pożywki do nieuczciwości. A jednak - każda wiadomość, która cieszy się dużym zainteresowaniem odbiorców jest także potencjalnie atrakcyjna dla… cyberprzestępców. Nie inaczej stało się w przypadku sierpniowej Irene.

Podobnie jak linki do informacji na temat trzęsienia ziemi w Japonii, także e-newsy dotyczące amerykańskiego huraganu często kryły w sobie nie tyle obiecywane "najnowsze zdjęcia/fakty/wideo", co przekierowywały do strony zawirusowującej komputer użytkownika żądnego wiedzy. Często cały proceder odbywał się tak niepostrzeżenie, że sam Internauta nie orientował się w porę, co się dzieje. 

- Najlepszą radą, jak uniknąć tego typu sytuacji jest: otwieraj jedynie maile lub przekierowania z zaufanych i do zaufanych źródeł. Nie jest to jednak tak proste, jak się wydaje, ponieważ coraz częściej hakerom udaje się przejąć konta naszych znajomych na serwisach społecznościowych i podszywając się  pod nich – wysyłać nam informacje. A jak nie ufać koleżance z podstawówki czy koledze z pracy? Niestety, musimy wzmóc czujność, a przede wszystkim systemowe zabezpieczenia naszych komputerów.

Oprócz zainfekowania sprzętu, śledząc bieżące wydarzenia w Internecie, jesteśmy także narażeni na bezpruderyjne wyłudzenie pieniędzy. Trudno nie wpłacić - choćby drobnej - sumy, gdy na skrzynkę przychodzi mail od organizacji charytatywnej, wspierającej ofiary klęsk żywiołowych. Nie dajmy się zwieść pozorom, a zanim zrealizujemy przelew, sprawdźmy, kto prosi nas o pomoc. W przeciwnym wypadku nie tylko nie wesprzemy osób potrzebujących, ale zafundujemy miły prezent przestępcom, a swojemu kontu spustoszenie. 

Przecież każdy z nas zna organizacje charytatywne działające w naszym kraju. Jeśli chcemy już kogoś wspomóc działajmy rozsądnie i współpracujmy z najlepszymi!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

PUP – „programy usilnie przeszkadzające”

Internet pełny jest narzekań oraz pytań na temat potencjalnie niechcianego oprogramowania, w skrócie PUP (potenially unwanted programs). Użytkownicy skarżą się na wirusy, które zainfekowały ich przeglądarkę lub paski narzędzi, które włamały się do ich komputera.  Aplikacje z tej grupy nie są jednak przypisane do kategorii złośliwego oprogramowania w szczególności, że większości „infekcji” tego rodzaju jest dość łatwa do uniknięcia.  Ogólnie rzecz biorąc temat PUP jest wieloaspektowym problemem dla użytkowników i branży antywirusowej jednocześnie będąc dochodowym biznesem dla ich dystrybutorów.
PUP to nie malware Określenie złośliwe oprogramowanie odnosi do software’u, którego głównym celem jest wyrządzenie szkód na zainfekowanym urządzeniu lub kradzież informacji z zamiarem ich wykorzystania do działań przestępczych (kradzież tożsamości, nadużycia finansowe czy sprzedaż wykradzionych danych). Nie zawsze jednak możemy tak łatwo rozróżnić typowe złośliwe pliki od potencjalnie niechciane…

Ostrzegamy! Uważajcie na fałszywe maile od Poczty Polskiej

Od kilku dni do naszego laboratorium antywirusowego trafia ogromna liczba zgłoszeń o fałszywych mailach, których rzekomym nadawcą jest Poczta Polska. Maile są dość nieudolnie zredagowane, jednak mogą wprowadzić w błąd mniej doświadczonych lub chwilowo roztargnionych odbiorców.
Już sam tytuł wiadomości powinien spowodować zapalenie się czerwonej lampki w naszych głowach!


Nagłówek Niedostarczoneprzesylkina 7.05.2015, kod:447976prócz  polskich znaków diakrytycznych pozbawiony jest również sensu. W samej treści maila także nie uświadczymy poprawnej polszczyzny, natrafimy za to na maszynowe tłumaczenia z wykorzystaniem translatora internetowego co może sugerować zagraniczne pochodzenie maili.




Jednak te podstawowe błędy, które dyskwalifikują wiadomość, mogą zostać pominięte przez niecierpliwych czekających na internetowe zakupy lub bardzo ważną przesyłkę. Jeżeli odbiorca kliknie (nie róbcie tego w domu!) w buton „Zobacz informacje” zostanie przekierowany do fałszywej strony Poczty Polskiej …

Nic nie zamawiałeś? I tak możesz otrzymać maila o odbiorze paczki.

InPost i jego klienci na celowniku hakerów.
W naszych archiwalnych wpisach często mogliście natknąć się na opisy ataków lub kampanii phishingowych ukierunkowanych na użytkowników serwisu aukcyjnego Allegro. Ostatnio głośno było o nawiązaniu współpracy pomiędzy serwisem, a jednym z największych operatorów pocztowych w kraju firmą InPost. Może właśnie ta współpraca zwróciła uwagę cyberprzestępców, gdyż aktualnie jesteśmy świadkami zmasowanej kampanii phishingowej podszywającej się pod InPost.


Pracownicy G DATA SecurityLabs przechwycili i przeanalizowali fałszywe wiadomości mailowe docierające do użytkowników w całej Polsce. Za akcją prawdopodobnie stoją te same osoby, które kilka tygodni temu rozsyłały fałszywe „Powiadomienia o wciągnięciu na listę dlużników KRD”. Świadczą o tym dane dotyczące autora złośliwego pliku załączanego do wiadomości oraz wykorzystywana do uwiarygodnienia treści personalizacja samego maila, ale o tym za chwilę.


PORÓWNANIE
Adres nadawcy wiadomości o tytule „P…