Przejdź do głównej zawartości

Bezpieczeństwo IT sektora małych i średnich przedsiębiorstw

Małe i średnie przedsiębiorstwa są w takim samym stopniu narażone na ataki hakerów, co duże firmy. Można nawet powiedzieć, że w ostatnim czasie cyber-przestępcy bardziej upodobali sobie właśnie mniejsze przedsiębiorstwa. Wynika to m.in. z faktu, że właśnie właściciele i pracownicy sektora MSP uważają, że takie ataki dotyczą ich w mniejszym stopniu, przez co przykładają mniejszą uwagę do zabezpieczeń w swoich przedsiębiorstwach. Kolejnym powodem jest fakt, że łatwiej jest ukryć mniejsze włamania, ale prowadzone na dużą skalę, niż skoncentrowane na jednej firmie spektakularne cyber-kradzieże, o których często jest głośno w mediach. A stawka jest duża.

Hakerzy wykorzystują malware (złośliwe oprogramowanie, wirusy, Trojany) w celu przejmowania haseł, numerów kont, kart kredytowych, oraz danych używanych do logowania na sieciowe konta bankowe. Uzyskują w ten sposób dostęp do kont firmowych oraz często także prywatnych pracowników. Cyber-przestępcy korzystają również na coraz większą skalę z oprogramowania śledzącego (spyware), które zainstalowane zdalnie na komputerze, bądź w sieci firmowej pozwala na bieżąco śledzić wewnętrzne procesy w firmie, wykradać tajne dokumenty, dane na temat negocjacji oraz transakcji. Dodatkowo praktycznie każde przedsiębiorstwo posiada w zasobach swoich baz danych, informacje o klientach, które również są cenne dla hakerów. Przez brak staranności, firmy często przyczyniają się więc także do szkód swoich kontrahentów. Co więcej, hakerzy są w stanie niepostrzeżenie wykorzystywać komputery, do których się włamią jako tzw. botnety (lub komputery zombie), mogące sterować atakami na dowolne miejsce na świecie, właśnie z komputerów firmowych.

Oprócz strat czysto materialnych, jak przelewy dokonane przez hakerów z kont firmowych, również wysokie są koszty ofiar ataków dla samej firmy. Czas jaki potrzeba na doprowadzenie do stanu początkowego komputerów po ataku może dochodzić do tygodnia, co wiąże się ze stratami operacyjnymi dla przedsiębiorstwa.

Według raportu dot. sektora MSP, obejmującego USA i Unię Europejską, przygotowanego przez amerykańską U.S. Secret Service, holenderską jednostkę Dutch National High Tech Crime oraz operatora telekomunikacyjnego Verizon Communications Inc. w 2009 roku dokonano zaboru 144 mln jednostek zapisów danych w 141 oszustwach polegających na uzyskaniu nieuprawnionego dostępu przez włamania czy kradzież haseł. W 2010 roku co prawda oszustw było 761, ale złodzieje pozyskali tylko 4 mln jednostek zapisu danych. Najgorszy był rok 2008 kiedy to złodziejom udało się uzyskać 361 mln jednostek danych.

Inny raport dotyczący cyberprzestępczości, ogłoszony przez firmę TrustWave Corp. podaje podobne wielkości skradzionych danych. Uściśla przy tym, że 57 proc. cyberwłamań w USA i Europie dotknęło producentów żywności i browary, 18 proc. - sklepy i 10 proc. - hotele. Około 85 proc. wykradzionych danych miało związek kartami płatniczymi, 8 proc. - to wrażliwe dane okradzionych firm (np. bazy danych najlepszych klientów) zaś 3 proc. dotyczyło szczegółów negocjacji handlowych i umów.

Ciekawe są również analizy świadomości zagrożeń przeprowadzone w sektorze MSP. Firma ICM zajmująca się przeprowadzaniem ankiet, przeprowadziła analizę 600 MSP w Europie. 58% z nich nie wierzyło, iż mogą stać się ofiarą ataku hakerów, pomimo że działalność 73% z nich opierała się na działalności internetowej.

Natomiast ankieta przeprowadzona przez RSM Tenon (Wielka Brytania) wśród wyższego szczebla kierowniczego 300 MSP pokazuje, że tylko 27% z nich przeprowadza kontrolę bezpieczeństwa zagrożeń sieciowych w swoich firmach. Aż 16% ankietowanych nie wiedziała nawet, czy firmowe komputery posiadają oprogramowanie antywirusowe.

Nie pozostawajmy więc przypadkowi i hakerom naszych tajnych danych i informacji w biznesie. Bądźmy czujni i zabezpieczeni dzięki specjalnemu oprogramowaniu G Data Biznes 2012.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

PUP – „programy usilnie przeszkadzające”

Internet pełny jest narzekań oraz pytań na temat potencjalnie niechcianego oprogramowania, w skrócie PUP (potenially unwanted programs). Użytkownicy skarżą się na wirusy, które zainfekowały ich przeglądarkę lub paski narzędzi, które włamały się do ich komputera.  Aplikacje z tej grupy nie są jednak przypisane do kategorii złośliwego oprogramowania w szczególności, że większości „infekcji” tego rodzaju jest dość łatwa do uniknięcia.  Ogólnie rzecz biorąc temat PUP jest wieloaspektowym problemem dla użytkowników i branży antywirusowej jednocześnie będąc dochodowym biznesem dla ich dystrybutorów.
PUP to nie malware Określenie złośliwe oprogramowanie odnosi do software’u, którego głównym celem jest wyrządzenie szkód na zainfekowanym urządzeniu lub kradzież informacji z zamiarem ich wykorzystania do działań przestępczych (kradzież tożsamości, nadużycia finansowe czy sprzedaż wykradzionych danych). Nie zawsze jednak możemy tak łatwo rozróżnić typowe złośliwe pliki od potencjalnie niechciane…

Nic nie zamawiałeś? I tak możesz otrzymać maila o odbiorze paczki.

InPost i jego klienci na celowniku hakerów.
W naszych archiwalnych wpisach często mogliście natknąć się na opisy ataków lub kampanii phishingowych ukierunkowanych na użytkowników serwisu aukcyjnego Allegro. Ostatnio głośno było o nawiązaniu współpracy pomiędzy serwisem, a jednym z największych operatorów pocztowych w kraju firmą InPost. Może właśnie ta współpraca zwróciła uwagę cyberprzestępców, gdyż aktualnie jesteśmy świadkami zmasowanej kampanii phishingowej podszywającej się pod InPost.


Pracownicy G DATA SecurityLabs przechwycili i przeanalizowali fałszywe wiadomości mailowe docierające do użytkowników w całej Polsce. Za akcją prawdopodobnie stoją te same osoby, które kilka tygodni temu rozsyłały fałszywe „Powiadomienia o wciągnięciu na listę dlużników KRD”. Świadczą o tym dane dotyczące autora złośliwego pliku załączanego do wiadomości oraz wykorzystywana do uwiarygodnienia treści personalizacja samego maila, ale o tym za chwilę.


PORÓWNANIE
Adres nadawcy wiadomości o tytule „P…

Windows XP kończy swój żywot. To najwyższy czas, by się pożegnać.

Z początkiem kwietnia, po ponad 12 latach firma Microsoft zakończy zapewniać wsparcie techniczne i pomoc dla systemu operacyjnego Windows XP oraz pakietu Microsoft Office 2003. Jaki wpływ na bezpieczeństwo użytkowników będzie miała ta decyzja? Nie pojawi się już żadna nowa aktualizacja, patch lub łatka naprawiająca groźne luki w zabezpieczeniach oprogramowania od giganta z Redmond. W opinii ekspertów G Data, korzystanie z przestarzałego systemu operacyjnego bez możliwości aktualizacji wiąże się z możliwością wystawienia na gigantyczne ryzyko.
Brak aktualizacji. Co to właściwie oznacza?
Odkrycie przez hakerów nowych luk bezpieczeństwa po dacie końcowej 8 kwietnia, może mieć fatalne konsekwencje dla użytkowników Windows XP lub Office 2003. Taka informacja bardzo szybko upowszechni się wśród tzw. black hat[1] pozwalając im na przeprowadzenie ataków z wykorzystaniem nowo odkrytej luki, a po zakończenia wsparcia ze strony Microsoftu dziura w zabezpieczeniu oprogramowania pozostanie otwarta …